Ach, randki na studiach. Jeśli Twoje relacje na studiach wyglądały tak, jak zwykle, wspominanie ich prawdopodobnie sprawi, że wzdrygniesz się. Nie bez powodu, ponieważ myślałeś, że noszenie pasujących koszulek ze swoim boo w miejscach publicznych jest całkowicie dopuszczalne.
Kiedy zaproszenie kogoś do swojego pokoju w akademiku było najbardziej intymną rzeczą, jaką mogłeś zrobić, a wspólne ćpanie było tak samo dobre, jak wspólna wycieczka, randkowanie na studiach zdecydowanie miało swój urok. Nawet jeśli jedyne, na co możesz sobie pozwolić, to podarować ukochanemu guzik i chusteczkę na urodziny.
Jak zapewne zauważyłeś, randkowanie w wieku dorosłym znacznie różni się od szalonych historii z college'u. Każda całonocna impreza czuje się gorsza od poprzedniej, tani alkohol staje się nie do zniesienia, a obca koncepcja przestrzeni osobistej staje się coraz ważniejsza.
Różnice między randkami na studiach a randkami jako dorośli
Spis treści
Kiedy dopiero zaczynałeś umawiać się na randki, a nawet nawiązywać kontakty z ludźmi, prawdopodobnie nauczyłeś się kilku rzeczy po drodze. Przyjrzyjmy się, czym relacje na studiach różnią się od randek w dorosłym życiu, nawet jeśli oznacza to konieczność myślenia przez chwilę o swoim toksycznym byłym. Będzie fajnie, obiecujemy.
1. Zaborczość daje wytchnienie
„Czekaj, dlaczego on/on oznaczył naszego seniora na naszym grupowym zdjęciu, a mnie nie? On/on na pewno mnie zdradza” „Czy on/on dosłownie przeszedł obok mnie, żeby zamiast tego usiąść z przyjacielem? To wszystko, mam już tego dość.” „On/on rzeczywiście poszedł do college'u, kiedy powiedziałam, że dzisiaj nie pójdę? Czy on/on PROSI o rozstanie? Bo to właśnie nadchodzi.”
Rozumiesz sedno. Randki na studiach prawdopodobnie były pełne lęku przed porzuceniem. Zalotny komentarz „przyjaciela” Twojego partnera na jego Instagramie będzie wystarczającym powodem, aby wyszukać w Google „jak sobie poradzić ze złamanym sercem”.
Kiedy spotykasz się jako dorosły, zdajesz sobie sprawę, że wieczór dziewczyny/chłopaka nie jest równoznaczny ze zdradą. Przestrzeń osobista to więcej niż 2 godziny nie wysyłania do siebie SMS-ów i nie masz wpływu na to, co spragnieni „znajomi” komentują posty Twojego S.O.
2. Od szmat do (nieco) bogactwa
Na studiach tak naprawdę masz pieniądze tylko po paczce makaronu ramen. Jeśli czujesz się wyjątkowo zadziornie, mleko czekoladowe w towarzystwie zamieni je w wykwintny posiłek. Piwa są tanie, alkohol to w zasadzie czysty metanol i nie ma dużej różnicy między tym, co lubisz, a tym, co nosisz na uczelni.
Kiedy jednak zaczynasz randkować po studiach, wszystko zaczyna się zmieniać. Zdajesz sobie sprawę, że na urodziny swojego partnera możesz kupić o wiele więcej niż tylko podróbkę torebki z konta oszczędnościowego na Instagramie. Restauracje stają się coraz bardziej wyszukane, nie kupuje się już miejsc w narożnych kinach i zdajesz sobie sprawę, że food court w centrum handlowym to nie randka.
Ps. Jeśli byłeś jednym z tych bogatych dzieciaków, którym naładowano gotówkę, nie możesz na nic narzekać. Wszyscy nienawidziliśmy Gregga z jego paskami LV i perfumami Burberry.
3. Teraz specjalizowałeś się w komunikacji
Nie będziesz już wysyłać wiadomości przez znajomych. Nie, twój znajomy, który napisze: „Powiedział mi, żebym ci powiedział, żebyś więcej nie rozmawiał z Jasonem, bo z nami koniec”, niewiele ci da. Przepraszam.
Na studiach drobna niedogodność wymaga wzajemnego blokowania się, by po tygodniu odblokować i przerwać ciszę wysyłając najgłupszego mema, jaki można znaleźć. Nie trzeba dodawać, że nie byłeś najlepszy w komunikowaniu swoich potrzeb, gdy twoja zdolność wyrażania myśli ograniczała się do „Nie wiem” i „Dlaczego atmosfera jest taka zła?”
Kiedy spotykasz się po studiach, zdajesz sobie sprawę, że „hmmph” i „K” nie liczą się jako komunikacja. Zdajesz sobie sprawę, że brak postów na Instagramie nie wymaga milczenia i tak dalej dobra komunikacja wymaga czegoś więcej niż wspólnego marnowania czasu.

4. Zaczynasz mieć lepszy seks
Jasne, już w czasach studenckich mogłeś pomyśleć, że jesteś najlepszy w seksie. Wiedziałeś wszystko o punkcie G, o ustach i o sobie całkowicie wiedział, co to jest królowa. Na pewno nie wywołało to u ciebie ataku śmiechu.
Jeśli spojrzysz wstecz, zdasz sobie sprawę, że seks na studiach, choć mogłeś mieć go dużo, nie był tak naprawdę najlepszym, jaki mógł być. Pewnie nawet połowy z tego nie pamiętasz, bo byłeś pijany.
Kiedy uprawiasz seks po pewnym doświadczeniu, w końcu zdajesz sobie sprawę, że robienie tego na trzeźwo jest DUŻO lepsze niż uprawianie go po pijanemu. Znacie się nawzajem na ciałach i zwykle kończy się to orgazmem, a nie dlatego, że coś zaczęło boleć. Jednak Queefy są nadal zabawne.
5. Nie wszyscy wiedzą
Z jakiegoś powodu jeszcze na studiach wszyscy wiedzieli, kto się spotyka, a kto nie. Zdjęcia na Instagramie, które ciągle przesyłacie sobie nawzajem, prawdopodobnie nie pomogły utrzymać tego w tajemnicy. Koledzy z klasy, profesorowie, personel sprzątający, wszyscy byli wtajemniczeni w to, co działo się w twoim życiu randkowym.
Jeśli dorastałeś i wyrosłeś z mediów społecznościowych, zdasz sobie sprawę, że niewiele osób wie teraz o Twoich związkach. Może to też dobra rzecz. Jeśli pracujesz w tym samym biurze i tamtejsza „kultura” nie sprzyja związkom, najlepiej zachować to w tajemnicy. Szybko, nadchodzi Janice z HR, przybierzcie twarze do pracy!
Bez wątpienia, randki na studiach jest zabawne. Ale wiesz, co jest zabawniejsze? Możliwość zapewnienia sobie nawzajem orgazmu poprzez grę wstępną. Więc nie wychodź i nie mów: „Kiedy zrobiliśmy się tacy nudni?!” jeszcze. To, że według ciebie rekreacja pozwala teraz Netflixowi grać, co chce, zamiast upijać się, nie oznacza, że twoje relacje są nudne. Jak widziałeś, jest ci lepiej, niż myślałeś.
8 Typy chłopców, których należy unikać podczas randek na studiach
Twoja wpłata nie stanowi darowizny charytatywnej. darowizna. Pozwoli to Bonobology nadal dostarczać Ci nowych i aktualnych informacji w naszym dążeniu do pomocy każdemu na świecie w nauce robienia czegokolwiek.